Nie wiem, dlaczego, ale wszystko, co wydarzyło się w sobotę, wciąż we mnie siedzi.
Niby minęły już dni, a ja nadal czuję to samo.
To dziwne uczucie, kiedy zwykły moment potrafi przewrócić w środku wszystko.
Kiedy myślisz, że to tylko kolejny dzień, a on zostaje z tobą — w spojrzeniu, w dotyku, w słowach, których może nawet nie było.

Wieczorem, gdy siedzę w sypialni i oglądam mecz siatkówki z projektora, wszystko niby wygląda normalnie.
A jednak nie potrafię przestać myśleć.
Tęsknię — za kimś, za tym, co się wydarzyło, za emocją, która wróciła niespodziewanie.
Może to tylko chwilowe?
A może coś, co naprawdę miało znaczenie?

Nie wiedziałam, że jedna sobota może aż tak mnie poruszyć.
Ale zrozumiałam jedno — czasem nie chodzi o długość chwili, tylko o to, ile w niej było prawdy.
I nawet jeśli życie toczy się dalej, niektóre momenty zostają z nami na dłużej.
Tak jak ten.

A Wy?
Czy mieliście kiedyś taki moment, który wydawał się zwykły, a jednak coś w Was zmienił?