Dzisiaj przychodzę do Was z tematem bardzo dla mnie ważnym.
Czasami nie mam do kogo się wygadać, ale mam szczęście, że jest jedna osoba, która – może nie zawsze – ale próbuje znaleźć czas, by ze mną porozmawiać o wszystkim. To Eliza.

Kiedy w życiu naprawdę wszystko się sypie, to właśnie ona próbuje mnie podnieść na duchu i sprawić, żebym się nie poddawała. Oczywiście mam też wsparcie rodziców, ale Eliza jest jak moja młodsza siostra.

Każdy z nas potrzebuje takiej osoby – choćby jednej – która wysłucha, pocieszy i przypomni, że nie jesteśmy sami. Ja mam szczęście, że taką osobą jest Eliza.

A Wy?
Macie kogoś, kto jest Waszym „bezpiecznym miejscem”? Kto potrafi Was wesprzeć, gdy wszystko się wali?