Kiedy kilka dni temu pisałam zapowiedź tego meczu, wiedziałam tylko jedno – znowu będę na hali.

Znowu usiądę gdzieś na trybunach, gdzie z jednej strony widać cały parkiet, a z drugiej emocje ludzi, którzy przeżywają każdy punkt tak samo mocno.
Ale jest coś dziwnego w takich dniach.
Bo zanim jeszcze zacznie się pierwszy set, zanim piłka poleci nad siatką po raz pierwszy, już czujesz w powietrzu tę energię.
Szum rozmów na trybunach.
Światło nad parkietem.
Dźwięk piłki odbijanej podczas rozgrzewki.
I wtedy wiesz, że to nigdy nie jest tylko mecz.
Tym razem było trochę inaczej, bo patrzyłam na to wszystko także przez obiektyw aparatu.
Próbowałam zatrzymać momenty, które na parkiecie trwają ułamki sekund – skupienie przed zagrywką, reakcję po zdobytym punkcie, krótką chwilę radości, która zaraz zamienia się w koncentrację na kolejną akcję.

Fotografowanie sportu jest trochę jak próba złapania emocji w locie.
Nie zawsze wiesz, która sekunda okaże się tą najważniejszą.
Ale kiedy później przeglądasz zdjęcia, nagle widzisz w nich coś więcej niż tylko akcję.
Widzisz historię tego meczu.
Może właśnie dlatego tak bardzo lubię wracać na hale sportowe.

Bo każdy mecz zapisuje się trochę inaczej – w pamięci, w emocjach i czasem także w kadrach, które zostają na dłużej niż ostatni gwizdek.
Dodaj komentarz