Weekend zaczął się wyjątkowo wcześnie – o 4:30.
Zaspane spojrzenie w lustro, kubek gorącej kawy i szybkie pakowanie, by ze wszystkim zdążyć.
Kiedy w końcu dotarłam do stolicy, spotkałam się z Elizą.
Potem pojechałyśmy na koncert zespołu Mazowsze – „Symfonia Narodów. Pieśni Europy”.
Po wydarzeniu wieczór potoczył się spokojnie, bez pośpiechu.
Nic nie zapowiadało, że wydarzy się coś, co na długo zostanie w mojej pamięci.
A jednak… w jednej chwili wszystko jakby się zatrzymało.
To nie był przypadek, ani spontaniczny gest.
To było coś więcej — delikatne dotknięcie, które na moment uciszyło cały świat.
Nie było rozmów, tłumu, hałasu.
Tylko my i cisza, w której zmieściło się wszystko, czego nie trzeba było mówić.
Nie wiem, co będzie dalej.
Ale wiem jedno — są chwile, które wchodzą w serce cicho, a zostają na długo.
Bo czasem wystarczy jedno spojrzenie, jeden gest, by coś w nas się zmieniło.
Może właśnie tak zaczyna się coś, co od dawna czekało na swoją chwilę.
W niedzielę z Elizą wzięłyśmy udział w wolontariacie Botaniczna Piątka.
Było spokojnie, radośnie, pełne dobrych emocji i ciepła ludzi.
A gdy wróciłam do domu po tym szalonym weekendzie, marzyłam już tylko o jednym — by położyć się spać i zatrzymać w głowie wszystko, co tak pięknie się wydarzyło.
Dodaj komentarz