Przez ten miesiąc dużo się wydarzyło złych rzeczy i dobrych, że ciężko mi wrócić do pisania. Dobrych było kilka bo tatuaż zrobiony w Grzechach w Warszawie dziękuje Kubie za piękną dziarke do Czarnego pewnie jeszcze się wybiorę na jakąś. Koncert Big Time Rush czy piknik który nie wiem jak mam ocenić tą sytuację. Tą zła rzeczą była śmierć koleżanki – przyjaciółki z pracy. Wiem że ona patrzy i czuwa nad nami.

Przed de mną kilka ważnych jeszcze wydarzeń na przykład Płock chociaż jeden dzień bo bilet kupiony specjalnie tylko dla Frostiego ale nie mogę się tego już doczekać. W ten weekend też coś tam się szykuję ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

Źródło: Google.pl

Co do tego jak się czuję to mam taki mętlik w głowie że już sama przestaje siebie chyba rozmieć i chyba trzeba pomyśleć o jakiś urlopie a tu nic na razie nie zapowiada się na wolne.

Źródło: facebook.com