Tydzień minął w miarę spokojnie.
Ale wczorajsze wydarzenia pokazały mi po raz kolejny, że w życiu naprawdę niczego nie da się zaplanować.
To, co się wczoraj wydarzyło, mogę nazwać lekkim szokiem — takim momentem, kiedy serce bije szybciej, a w głowie milion pytań.
Z czasem jednak zrozumiałam, że ten gest… tak naprawdę niczego nie wyjaśnił.
Bo przecież my rozmawiamy tylko na koncertach. Nie piszemy, nie spotykamy się na co dzień.
Wiem jedno — każde spotkanie, każde przytulenie ma dla mnie ogromne znaczenie.
Czasem nawet krótkie chwile potrafią zostawić w nas więcej emocji niż długie rozmowy.
Nie wiem, co będzie dalej.
Wiem tylko, że każde takie spotkanie zostawia ślad — mały, ale ważny.
I może właśnie z takich chwil składa się to, co nazywamy uczuciami.
Macie też takie spotkania, które zostawiły w Was ślad?
Asia
Oj zdecydowanie tak. Miałam takie spotkanie, po długich pisanych rozmowach przyszedł czas na spotkanie. Pełna obaw, w ferworze prac codziennych i strachu. Bo przecież to taki przystojny facet. W 15 minut szybkie malu, malu, ciuch wyjściowy na siebie i chyc do auta na spotkanie.
Już czekał. A mnie zmroziło i chciałam się zapaść pod ziemię… Był, jest idealny. Głos aż się kolana uginają, wygląd wow no i te tatuaże. Mimo, że piliśmy zwykła rozpuszczalną kawę to smaku walą jak by kosztowała miliony.
Naj śmieszniejsze, że po spotkaniu nie pamiętam jego twarzy. Pamiętam oczy, tatuaże i pożegnanie. Bo chciałam szybko pędzić do auta a on stanął rozłożył ręce i tak śmiesznie spojrzał….” No, bez przytulają? I chcesz odejść …” Ale wszystko co piękne kiedysxsie kończy. Jak twierdzi musi poukładać życiowe klocki i może się odezwie… A czy się odezwie…. ? Czas pokaże? Takie spotkania zostawiają piękne wspomnienia ale i rysę na sercu… Takie niedoścignione marzenie faceta prawie idealnego.