Chwila wytchnienia każdemu się należy. W moim przypadku była to Ustka.
Nie powiem — plany na początek września były trochę inne. Memoriał, mecz towarzyski w Gdańsku… Ale stwierdziłam, że kiedy zacznie się liga, i tak będzie hardkor. Hale, mecze, aparat, wyjazdy i akredytacje. Dlatego tym razem zamiast kolejnej hali wybrałam morze.
Czy Ustka pomogła mi trochę odetchnąć? Tak i nie.
Kiedy siedzisz na plaży i patrzysz w morze, wszystko robi się trochę cichsze. Tylko że ta cisza wcale nie oznacza, że przestajesz myśleć. Wracają dobre chwile, ale również te złe. Ludzie, rozmowy, decyzje i wspomnienia, o których akurat wcale nie planowałaś myśleć.
Oczywiście muzyka w słuchawkach nie pomaga. Szczególnie kiedy trafia się piosenka, która niesie ze sobą konkretne wspomnienie. A później zdejmujesz słuchawki i zostaje tylko szum morza.
I chyba właśnie jego potrzebowałam najbardziej.
Nie pojechałam do Ustki po odpowiedzi ani po to, żeby od czegoś uciekać. Chciałam po prostu przez kilka dni nie musieć nigdzie pędzić. Ja, morze, aparat, muzyka i trochę czasu.
Minęły prawie dwa tygodnie od powrotu i chyba dopiero teraz widzę, że było mi to potrzebne. Nie wszystko nagle zniknęło i nie na każde pytanie znalazłam odpowiedź. Ale na chwilę zwolniłam.
A teraz wracam do mojego świata.
W ten weekend (19.09-20.09) czeka mnie Memoriał. Znowu będzie hala, siatkówka, emocje i oczywiście aparat. 📸🏐
I trochę zabawne jest to, że właśnie z takich planów zrezygnowałam na początku września. Tylko dzisiaj wiem, że była to dobra decyzja.
Bo siatkówka nigdzie nie uciekła.
Za chwilę zacznie się liga i okazji do spędzania kolejnych godzin na hali zdecydowanie mi nie zabraknie.
A teraz czas spakować aparat.
Dodaj komentarz