Tydzień minął w miarę spokojnie.
Ale wczorajsze wydarzenia pokazały mi po raz kolejny, że w życiu naprawdę niczego nie da się zaplanować.
To, co się wczoraj wydarzyło, mogę nazwać lekkim szokiem — takim momentem, kiedy serce bije szybciej, a w głowie milion pytań.
Z czasem jednak zrozumiałam, że ten gest… tak naprawdę niczego nie wyjaśnił.
Bo przecież my rozmawiamy tylko na koncertach. Nie piszemy, nie spotykamy się na co dzień.
Wiem jedno — każde spotkanie, każde przytulenie ma dla mnie ogromne znaczenie.
Czasem nawet krótkie chwile potrafią zostawić w nas więcej emocji niż długie rozmowy.
Nie wiem, co będzie dalej.
Wiem tylko, że każde takie spotkanie zostawia ślad — mały, ale ważny.
I może właśnie z takich chwil składa się to, co nazywamy uczuciami.
Macie też takie spotkania, które zostawiły w Was ślad?